Dla początkujących w Linuksie i tych trochę zaaansowanych. Przemyślenia, wskazówki i porady... a czasem po prostu coś przyjemnego.
Blog > Komentarze do wpisu
Czy każda zaleta jest istotna?

Całkiem niedawno w Czytelni Ubuntu zamieściłem mój tekst o spojrzeniu na Linuksa z poziomu zwykłego użytkownika. Komputerowym wyjadaczem nie jestem, więc pisząc byłem świadom, że w tekście na pewno pojawi się kilka nieścisłości; nie to jednak było celem tego felietonu: chciałem pokazać, że spojrzenie zwykłego użytkownika znacząco różni się od podejścia zapalonego linuksiarza.

Czytelnicy uświadomili mi jedno: to, że środowisko linuksa jest grupą ludzi wzajemnie wspierających siebie i wolne oprogramowanie, że jest otwartym, chętnym do współpracy środowiskiem, jest tylko mrzonką. Po małym flamewarze, który wybuchł był sobie pod artykułem, wywnioskowałem, że: 1) Środowisko Linuksa jest skażone betonem użytkowników, którzy wbrew wszystkiemu twierdzą i twierdzić będą, że: linuks jest najlepszy, windows jest bezwarunkowo gorszy, a zwykły użytkownik może wybrać linuksa, pod warunkiem, że nie jest technicznym idiotą i poradzi sobie samodzielnie, 2) Niewiele osób zadało sobie trud poszukania celu tego artykułu: na rozmaitych portalach widziałem od groma porównań (Windows jest be, Linuks jest cacy), poradników (Linuks jest przystosowany do używania przez każdego) czy opinii (Linuks jest obecnie tak dopracowany, że błędy nie występują).

Czego wobec się czepiam? Ano tego, że Linuks tak cudowny nie jest, błędy się zdarzają, a na niektórych polach wręcz przegrywa z Windows. Tego nikt ze "środowiska" głośno nie mówi, żyjąc w bajkach o cudownym OSie, utrzymują ludzi w błędnym przekonaniu, że po instalacji Pingwina system będzie śpiewał, a wentylator będzie wydzielał zapach konwalii; okazuje się, że jest inaczej, co skutkuje, że użytkownik zraża się i Linuksa usuwa... a szkoda.

“Wiesz, że w przypadku Windows otrzymujesz jedynie licencję na używanie oprogramowania, a nie własność tego programu? Z Linuksem jest zupełnie inaczej.” – zagadnąłem po powrocie do domu.
Popatrzyła na mnie obojętnym wzrokiem i odpowiedziała: “A czy mi to jest do czegoś potrzebne?”.

Ta krótka rozmowa umożliwiła mi spojrzenie na Linuksa z innej perspektywy: z punktu widzenia zwykłego użytkownika komputera. Kim jest taki użytkownik? Zapewne prędzej zdefiniujemy, kim nie jest: na pewno nie lubi grzebania w plikach komputera, zadania administracyjne potrafi wykonać, ale nie przepada za konsolą, chce, żeby System Operacyjny działał od razu – najszybciej jak to możliwe. Jak wygląda Linux obejrzany jego oczami? Zerknijmy…

Rozmaite porównania, artykuły i felietony obrazują różnice między Windows a Linuksem. Większość szczegółowych porównań wykazuje sporo zalet po stronie Linuksa… ale czy wszystkie z nich są istotne dla naszego użytkownika?

Licencja
MS daje użytkownikowi licencję na używanie oprogramowania, w dodatku przypisaną do sprzętu, na którym zainstalowano system (do tego wielokrotnie właścicielem licencji jest nie nabywca sprzętu, a jego producent). Linux takich ograniczeń nie posiada, możemy się nim legalnie dzielić ze znajomymi, instalować na wszystkich komputerach w domu; w przypadku systemu wyprodukowanego przez Microsoft udostępnienie komuś płyty instalacyjnej może być już łamaniem prawa. Za moich licealnych czasów płyty z Windowsem 95/98 krążyły swobodnie w ramach grona rówieśników; wówczas też posiadanie Linuksa było znaczącym krokiem w kierunku legalności… ale dzisiaj? Dziś standardem jest dołączanie systemu operacyjnego do kupowanego komputera, legalne kopie Windows mogą otrzymać pracownicy, uczniowie czy studenci, nie trzeba wiele zachodu, by mieć na komputerze legalnego (i darmowego) Windowsa. Czy wobec tego licencjonowanie produktu jest istotną przeszkodą dla swobody użytkownika? Kiedyś było, obecnie – bardzo straciło na znaczeniu.

Swobodny dostęp do kodu źródłowego a możliwość konfiguracji systemu.
Mamy przed sobą dwa systemy: jeden zabezpieczony licencją zakazującą podejmowania prób podejrzenia kodu, drugi – otwarty, czekający na śmiałka, który zagłębi się w otchłani plików i coś skompiluje. Ale czy dla zwykłego użytkownika otwartość kodu ma znaczenie? Można z całkowitą pewnością założyć, że jest to nieistotna zaleta – nasz użytkownik może chcieć konfigurować system, ale wystarczą mu w zupełności podstawowe dostarczane wraz z systemem narzędzia graficznej konfiguracji. Grzebać w plikach samodzielnie z pewnością nie będzie.

Brak alternatywy dla komercyjnych programów.
Drugi z kolei argument, który był jak najbardziej aktualny w przeszłości, gdy pod Windows za darmo można było dostać jedynie wersję demonstracyjną; wersje pełne krążyły w sieci wraz z crackami i generatorami kodów. Wówczas korzystanie z dostępnych pod Linuksa darmowych alternatyw, było ogromnym krokiem w kierunku legalności posiadanego oprogramowania. Niestety, ponownie zderzamy się z rzeczywistością roku 2009 – rynek dostępnych, niekoniecznie otwartych, ale darmowych alternatyw dla popularnych programów rozwija się dynamicznie; zapewne wolniej niż rynek programów Linuksowych, ale wciąż dynamicznie. Z wyjątkiem specjalistycznego oprogramowania (które w większości nie posiada alternatywnych wersji dla Linuksa), zdecydowana większość płatnych aplikacji potrzebnych do pracy w systemie Windows, ma już swoje legalne i darmowe odpowiedniki. Używanie Linuksa nie jest już jedynym warunkiem posiadania w pełni legalnego oprogramowania.

Cena
Należy przyznać, że w ostatnich latach Microsoft osiągnął wyraźne sukcesy w wyposażaniu ludzi w legalne oprogramowanie: Windows jest obecnie domyślnie instalowany na zdecydowanej większości nowych komputerów, bardzo łatwo również otrzymać legalną kopię na podstawie statusu studenta/ucznia, czy na podstawie licencji pracowniczej. Niemniej jednak faktem (i to niezwykle istotnym) jest, że Windows pozostaje nadal systemem płatnym, w szczególności płatne są również aktualizacje do nowszych wersji. Zdecydowanie wygrywa tu Linux, do zdobycia którego potrzeba tylko łącza internetowego albo uczynnego kolegi; nie są wymagane żadne opłaty ani przy instalacji, ani aktualizacji systemu.

Idea.
Linuksowi towarzyszy idea wolnego i otwartego oprogramowania, które będzie dostępne dla wszystkich chętnych użytkowników. Microsoftowi złośliwi zarzucać mogą ideę dominacji na rynku i uzależnienia użytkowników od swoich produktów. Mimo że idea Wolnego Oprogramowania zapewne jest bliższa sercom większości potencjalnych użytkowników, człowiek, który systemu chciałby tylko używać, nie udzielając się przy tym w żadnej społeczności, tego argumentu nie będzie brał pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Owszem, miło jest pracować z wiedzą, że system operacyjny naszego komputera tworzony jest przez internetową społeczność, na tyle powszechnie, że można nazwać go dzieckiem wszystkich użytkowników; nie jest to jednak argument na tyle mocny, by przechylił szalę na którąkolwiek ze stron.

Bezpieczeństwo.
Kolejny w miarę jednoznaczny punkt. Mimo faktu, że Microsoft w dużej mierze polepszył ochronę swoich systemów przed wirusami i atakami, mimo nowych programów antywirusowych i antyspyware’owych nadal zdecydowana większość serwerów stoi na bezpieczniejszych systemach operacyjnych opartych Linuksie. Fakt, że do systemu spod znaku pingwina równie ciężko wejść niezaproszonym, jak i zainstalować i uruchomić wirusy i programy szpiegujące, stawia Linuksa daleko z przodu przed Windowsem.

Wsparcie środowiska.
Społeczność Linuksowa jest bardzo dumna z faktu zapewnienia przez siebie bardzo szerokiego wsparcia dla mających problemy użytkowników. Mało kto zauważa jednak fakt, że ludzie zajmujący się czy to z konieczności, czy to z pasji systemami Microsoftu tworzą również sporą społeczność, która również zapewnia pomoc zbłąkanym użytkownikom. Dla przykładu mogę podać, że udało mi się rozwiązać kilka dość skomplikowanych problemów pod Windowsem, a zdarzyło mi się mieć błahe problemy związane z Linuksem, na które nikt nie znał odpowiedzi. Wiadomo, ma to związek z faktem, że kod Linuksa w związku z kolejnymi poprawkami bez przerwy żyje, niemniej jednak nie sprzyja to szybkiemu rozwiązywaniu problemów. Z kolei dobra znajomość systemów Microsoftu związana jest zapewne z faktem, że system XP był obecny bardzo długo jako główny system wspierany przez MS; zapewne gorzej wygląda pomoc przy problemach związanych z Vistą, czy Windows7. Nasz użytkownik chciałby wszystkie problemy rozwiązać jak najszybciej; można przyjąć remis z delikatnym wskazaniem na Linuksa.

Instalacja urządzeń zewnętrznych i wewnętrznych.
Producenci rozmaitego sprzętu wychodzą oczywiście z założenia, że należy dopilnować, aby sterownik dla określonego urządzenia był dostępny dla jak najszerszego grona klientów. Olbrzymia dominacja systemów Microsoftu na rynku systemów operacyjnych powoduje, że dla większości sprzętów sterowniki dostępne są tylko w jednej wersji: dla Windows; nieliczni tylko producenci (choć z roku na rok coraz więcej) dbają o to, by sterowniki otrzymali również użytkownicy innych systemów operacyjnych. Z powyższego wynika fakt, że zdecydowana większość sprzętu będzie bez problemu wykrywana i wykorzystywana przez systemy Windows, podczas gdy Linux (mimo że sterowniki są na bieżąco dodawane do repozytoriów) może czasami sprawiać problemy; niektóre sprzęty mogą nie działać poprawnie, niektóre wcale. Sporo o tym wiedzą użytkownicy laptopów, którzy po zainstalowaniu Linuksa nierzadko muszą się nieco napracować, by udostępnić sobie wszystkie funkcjonalności, jakie dostarcza im ich komputer.

Instalacja nowego oprogramowania.
Kolejnym, często podnoszonym tematem jest proces instalacji oprogramowania. W Linuksie (zakładając, że wszystkie potrzebne biblioteki są na miejscu), wystarczy wpisać w konsoli “apt-get install nazwa_programu” i można iść na kawę, program sam zainstaluje się z repozytorium. W Windowsie jest trochę gorzej: konieczność ściągnięcia instalatora, uruchomienia go, wyklikania potrzebnych ustawień, kliknięcia n razy “next” – zajmuje trochę więcej czasu. Wygląda na bezdyskusyjne zwycięstwo Linuksa? Nie do końca. Po pierwsze, zdarzyć się może, że pod Linuksem braknie nam potrzebnych bibliotek. Co prawda Synaptic’i i inne Yaspy samodzielnie wykrywają braki i proponują uzupełnienia, ale… co w przypadku, gdy braknie nam na liście odpowiedniego repozytorium? Uogólniając: co, jeśli program, który chcemy zainstalować, znajduje się na liście nieoficjalnych repozytoriów? Naszego użytkownika będzie czekało szukanie i dodanie nowego repo, potem dopiero instalacja. Po drugie: poza okresem wstępnej konfiguracji systemu tuż po jego instalacji, jak często zwykły użytkownik będzie potrzebował instalować nowe oprogramowanie? Na pewno nie na tyle często, żeby proces instalacji pod Windowsem był aż tak irytujący, by nasz bohater poczuł nagłą potrzebę przesiadki na system, gdzie instalacje mogą przebiegać szybciej.

Instalacja systemu
Rozmaite porównania wskazują, że sam proces instalacji przebiega porównywalnie w przypadku obu systemów; różnice zaczynają się po instalacji. W przypadku Linuksa – mamy do dyspozycji bezpieczny, działający system, wyposażony w potrzebne, domyślne oprogramowanie. Microsoft dla odmiany proponuje nam swój, mniej bezpieczny system, bez oprogramowania antywirusowego, z aplikacjami własnej produkcji, które w większości użytkownik od ręki podmienia na inne, lepiej działające odpowiedniki. Tak mówią felietony. A jak mówią fakty? Potwierdzić można, że należy spędzić sporo czasu na dokonfigurowanie Windowsa do swoich potrzeb: pierwsze, od ręki potrzebne instalacje to przeglądarka internetowa i menedżer archiwów. Brak zabezpieczenia przed wirusami to kolejny archaizm: obecnie dostarczanie systemu antywirusowego wraz z oprogramowaniem staje się również standardem. Niemniej jednak faktem jest, że należy poświęcić trochę czasu na dostosowanie systemu do swoich potrzeb. Ale czy z Linuksem jest aż tak różowo? Jeśli działa – to działa, fakt. Ale (szczególnie przy instalacji na coraz bardziej popularnych notebookach) częściej może zdarzyć się, że coś nie będzie działało. Wówczas naszego użytkownika czeka żmudny proces przekopywania się przez archiwa forów i grup dyskusyjnych: czasem odpowiedź leży tuż na wierzchu, czasem okazuje się, że wynik jednej z ostatnich poprawek lub fakt, że sprzęt jest bardzo nowej generacji, wymuszają oczekiwanie na przygotowanie przez programistów sterownika lub łatki. W tym momencie zdecydowanie lepiej wypadają produkty Microsoftu, dla których sterowniki są już na miejscu: wszystko działa tak, jak powinno działać.

Awaryjność vs. bezawaryjność
Linuksa podobno bardzo ciężko jest zawiesić. Windowsowskie słynne niebieskie ekrany i zwisy systemów weszły już do popkultury jako obiekt żartów, rysunków i skeczy kabaretowych. Zastanówmy się jednak, czym jest zawieszenie systemu. Czy jest to wykonywanie przez niego pustej, nieskończonej pętli, blokującej reakcje na wszelkie możliwe czynności użytkownika, czy jest to stan komputera, w którym użytkownik nie jest w stanie zrobić nic oprócz twardego restartu? W przypadku Windows jest to obojętne, ale w przypadku Linuksa jest ciekawiej: weźmy prosty zwis X Window System. Doświadczony użytkownik będzie w stanie przeładować proces i uruchomić komputer w trakcie tej samej sesji, ale dla zwykłego użytkownika zwis X okien jest tożsamy z zawieszeniem się Windows: nic nie działa, mysz nie reaguje, pozostaje restart.
A w przypadku aktualizacji systemu? Zdarzają się krzyki użytkowników po wydaniu przez MS poprawek na określone błędy; doskonale pamiętam forumowe awantury po wypuszczeniu któregoś Service Packa dla Windows XP, który spowodował więcej szkody niż pożytku. Ale czy Linux obsługuje aktualizacje lepiej? Wystarczy spojrzeć: po aktualizacji jednemu przestają działać głośniki, innemu znika obsługę dysków zewnętrznych, innemu z kolei pada obsługa grafiki. Co gorsza, analiza problemów wielokrotnie wymaga albo wiedzy technicznej (znajomości systemu), albo współpracy z kimś via forum/irc; bez tej wiedzy użytkownik wielokrotnie nie jest nawet w stanie poprawnie zgłosić błędu programistom.

Analizując powyższe wynurzenia, można stwierdzić, że istnieją dwie poważne zalety Linuksa, które stawiają go daleko przed produktami Microsoftu: to bezpieczeństwo i cena. Można również przypuścić, że problemy związane z aktualizacją lub potrzebą oczekiwania na odpowiednie sterowniki będą w stanie zniechęcić użytkownika do Linuksa na rzecz Windows. Dla osoby stającej przed decyzją wyboru systemu operacyjnego, istotne są przede wszystkim konkrety, które pomogą mu stwierdzić, czy dany system będzie w stanie spełnić jej potrzeby. Jak widać powyżej, nie wszystkie pozycje, wykazywane jako zalety Linuksa, zostaną docenione przez końcowego użytkownika; może się wręcz zdarzyć, że zasypany zaletami, porównaniami i rozmaitymi felietonami wykazującymi wyższość Linuksa nad Windows, wybierze on ten pierwszy system, po czym, sparzywszy się na pierwszych niepowodzeniach (przecież wszystkie artykuły wskazywały, że będzie świetnie!), czym prędzej odinstaluje go.

By Linux z systemu, który jest dostępny dla przeciętnego użytkownika stał się systemem, który jest wybierany przez przeciętnego użytkownika, należy, przy dokonywaniu wszelkich porównań i pisaniu artykułów, skupić się na zaletach, które użytkownik rzeczywiście doceni, pozostałe zamieszczając jedynie w charakterze informacyjnym, nie robiąc z nich głównej siły prolinuksowej motywacji. Przedstawić należy również niedociągnięcia Linuksa, obserwowane nie z punktu widzenia człowieka, dla którego napotkany błąd jest kolejnym, fascynującym wyzwaniem, ale z punktu widzenia człowieka, dla którego błąd jest uciążliwą sytuacją, przeszkadzającą w korzystaniu z systemu w poprawny sposób. Jeśli użytkownik będzie wiedział, że w określonych sytuacjach można oczekiwać problemów, z pewnością lepiej je zniesie niż ktoś, kogo zapewniano, że będzie tylko lepiej.

wtorek, 17 listopada 2009, hipek01

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
eroticgalleryscanner
2009/11/24 17:25:15
Linuxa (Ubuntu) używam jako jedynego systemu od dwóch lat na komputerze, który służy mi jako terminal do internetu. Początek był nawet ciekawy bo trzeba było poznać kilka nowych zagadnień ale po kilku dniach konfiguracji (HOWTO, artykuły na forach) system działa mi do dziś. Jeśli miałem jakieś pytania to pisałem na forum i ktoś zawsze sensownie odpisywał. Dyskusje, który system jest lepszy raczej traktuję jako stratę czasu bo zazwyczaj są niepoważne. Jeśli ktoś ma odrobinę ambicji i dobrych chęci to z Linuxem sobie poradzi i będzie z niego zadowolony. Szerokie możliwości konfiguracji, spora liczba oprogramowania i niezliczona liczba komend wynagrodzą mu to z pewnością. A jeśli ktoś lubi wygody i oczekuje, że wszystko się samo zrobi (tzn. lubi klikać tylko przycisk Dalej) powinien kupić sobie Windows.
Niestety muszę używać jednego komercyjnego programu, który dostępny jest tylko w wersji dla Windows ale działa pod Wine i przez to więcej pracy ma wentylatorek mojego notebooka. To jedyna niedogodność z jaką sobie nie poradziłem.

W uświadamianiu społeczeństwa sukcesów życzę...
Pozdrawiam
-
hipek01
2009/11/24 18:04:22
To, że Linuks po włożeniu weń pewnej pracy działa (raczej!) stabilnie, nie jest dla mnie tajemnicą. "Raczej" - jest winą rozmaitych poprawek, które regresyjnie mogą coś popsuć; jeśli zostawimy system w określonej konfiguracji, trudno spodziewać się, żeby potknął się o własne nogi i zepsuł tylko od działania (co zdarza się Windowsom).

Nie o to mi chodzi w powyższym artykule: buntuję się przeciwko wpychaniu ludziom do gardła Linuksa jako czegoś cudownego, czegoś, co działa idealnie - jeśli w praktyce koszt w postaci pracy nad systemem jest na początku wymagany (dla osoby, która mało pracowała przy komputerach, jest to duże wyzwanie).

Poza tym, istotny jest sposób reklamy: wiele rzeczy dla normalnego człowieka jest tylko świecącym światełkiem, którego w praktyce nie wykorzysta, ale ładnie świeci. To tez mi się nie podoba - bo jest sprowadzaniem reklamowania Linuksa do poziomu reklam MS - wyolbrzymianie swoich zalet i zakopywanie wad.