Dla początkujących w Linuksie i tych trochę zaaansowanych. Przemyślenia, wskazówki i porady... a czasem po prostu coś przyjemnego.
sobota, 11 września 2010
Freetalk, klient jabbera pod konsolę

Jak pewnie wiadomo, bardzo lubię tryb tekstowy. Z tego też powodu rozpocząłem poszukiwania konsolowego klienta Jabbera. Pierwszym z nich był Freetalk - starszy, bo już trzyletni produkt. Pierwsze spojrzenie na produkt było zachęcające. Coś w stylu BitchX, kolorowane, niby fajnie. Po testach okazało się jednak, że program to pomyłka. Spróbowałem z kimś pochatować. Wszystko fajnie, ładnie, problem tylko w tym, że nie można... przerwać trybu chatowania. Jedyny sposób, żeby przerwać gadanie i pogadać z kimś innym to... wyłączenie programu. Drugi podstawowy problem to obsługa wyjątków. Każdy błąd, każdy wyjątek, każdy błędny argument do polecenia równa się zakończeniu programu.

Freetalku - dziękuję. Nie wracaj!

wtorek, 23 lutego 2010
SVN czyli zbawienie programistów

Ostatnio miałem (nareszcie) okazję zacząć pracę z SVNem. SVN, czyli system wersjonowania plików, to przyjemne cudo, które pozwala zarządzać zmienianymi plikami bez tworzenia bałaganu na dysku i przechowywania zbyt dużej ilości danych. Rzeczy przydatna głównie dla programistów, ale również dla wszystkich innych, którzy zmuszeni są do tworzenia wielu wersji tego samego dokumentu.

Rozpisywał się w temacie nie będę - mogę polecić link do kościakowego bloga: SVN - Wersje pod kontrolą. Wszystkim szczerze polecam.

Tagi: svn
12:43, hipek01 , Pingwin i ja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 grudnia 2009
Pobudka! - czyli gdzie jestem i dlaczego tam.

Trzask! I nagle okazuje się, że minęły już trzy tygodnie od napisania tu ostatniej notki. Co począć: służbowo i prywatnie jestem bardzo zajęty i nie mam czasu na pisanie nowych cudów - co nie znaczy, ze blog zostanie zapomniany i zostawiony samemu sobie. Co prawda przeszedł mi pierwszy impet na pisanie, ale chęć stworzenia czegoś wartego uwagi pozostała.

Dla usprawiedliwienia powiem, że zmuszony zostałem zarówno do zarzucenia pracy nad blogiem, jak i do zarzucenia aktualizacji i konfiguracji Linuksa. Jest, co jest, działa bardzo dobrze - nowsze rzeczy i inne usprawnienia czekają na inne, lepsze czasy. Które, mam nadzieję, nadejdą już wkrótce.

Na zakończenie dodam, że mam za sobą pierwsze, doświadczalne i poważne sprawdzenie, czy Linuks jest w stanie zastąpić Windows. Niedawno miałem w domu małą imprezę, którą w muzykę zaopatrywało Banshee@Mandriva. Sprawdziło się świetnie, okazało się, ze Banshee jest w stanie zastąpić z powodzeniem Winampa - problemów nie było żadnych.

wtorek, 01 grudnia 2009
Mandriva i zmiana nazwy hosta

Mandriva ma brzydką przypadłość, która objawia się domyślną nazwą hosta "localhost". Nie lubię domyślnych nazw, lubię, gdy mój komputer nazywa się tak, jak sobie wymyślę.

Istnieje dostępne polecenie hostname, które teoretycznie zmienia nazwę komputera (hostname twoja_nazwa_hosta). W praktyce (przynajmniej u mnie) nie zadziałało - pojawiały się sprzeczne informacje, root widział innego hosta, użytkownik innego - trzeba było uciec się do innego sposobu (oczywiście odnalezionego na nieocenionym forum Mandrivy.

Rozwiązanie
Logujemy się na konto root za pomocą komendy "su -". Minus jest tu istotny, samo "su" nie pozwala uruchomić programów w trybie graficznym z poziomu administratora.
Otwieramy w ulubionym edytorze tekstowym plik /etc/sysconfig/network-scripts/ifcfg-eth0
Na końcu dopisujemy linię: NEEDHOSTNAME=no
Zapisujemy.
Otwieramy w ulubionym edytorze tekstowym plik /etc/sysconfig/network
Na końcu dopisujemy linię HOSTNAME=Twoja_nazwa_hosta
Zapisujemy.
Uruchamiamy komputer ponownie.

I koniec - wszystko powinno już działać.

piątek, 27 listopada 2009
Radeon HD4650 kontra Mandriva 2010 - górą nasi!

Jeśli chcesz trafić wprost do opisu konfiguracji karty graficznej, kliknij tutaj.
If you're an english speaking person, and you somehow landed on this blog, follow this link to get the solution.

Muszę się przyznać, że wczoraj opadło mnie zwątpienie, gdy po raz kolejny spróbowałem zainstalować sterowniki i po raz kolejny zakończyło się to błędem. Jakby nie patrzeć, komputera potrzebuję na co dzień i nie po to kupowałem mocną kartę graficzną, żeby korzystać ze sterownika, który wykorzystuje (jak się okazało) 6,67% jej możliwości. Zacząłem rozważac powrót do Ubuntu (tam grafika dała się skonfigurować) albo sprawdzenie innych dystrybucji. Gdy jechałem wczoraj do domu, by wprowadzić ostatnie zmiany, jakie mi podpowiedziano, miałem w kieszeni pendrive z instalką openSUSE.

Koniec końców - udało się! Jak? - zaraz opiszę. Wyjątkowo mnie to cieszy, bo ani nie chciało mi się instalować nowej dystrybucji i przechodzić znowu przez wszystko od początku, ani nie chciało mi sie rezygnować z Mandrivy, która ma w sobie coś, co bardzo sobie cenię: świetną społeczność. Opieram się tylko na porównaniu Ubuntu - Mandriva (w przypadku Ubuntu, jak to już pisałem, ciężko o pomoc), ale nie zamierzam dalej szukać; jestem człowiekiem, który znalazłszy coś, co mu odpowiada, nie szuka dalej, by sprawdzić, czy nie ma czegoś innego, co może mu odpowiadać bardziej. Na forum Mandrivy nie zdarzają się wątki (oczywiście w przypadku poprawnego zadania pytania), które zostają bez rozwiązania - nie trafiłem jeszcze na wątek bez odpowiedzi, lub zakonczone zdaniem "To nie będzie działalo, daj sobie spokój". I na tym najbardziej mi zależy: wolę mieć system, który (jak mówią niektórzy) spisuje się nieco gorzej niż inne, ale mieć za to zapewioną uprzejmą i kompetentną pomoc.

Teraz - do dzieła! Krótka opowieść w punktach o tym, jak można skofigurować kartę graficzną ATI Mobility Radeon HD4650 dla Mandrivy 2010.
Tutaj bezpośredni link do wątku, w którym szukaliśmy rozwiązania, autorem jego jest w większości meth29 (jeszcze raz wielkie dzięki!).
Na początek standardowo: nie daję gwarancji, że to zadziała u Ciebie, wykonujesz to na własne ryzyko, bla, bla, bla...
Gdyby coś się zepsuło (wprowadzasz zmiany, system wiesza się przy ładowaniu środowiska graficznego): uruchamiasz Mandrivę w trybie bezpiecznym (safe mode), podmieniasz (np. za pomocą vi) w pliku /etc/X11/xorg.conf wartość Driver "fglrx" na wartość którą miałeś pierwotnie ("ati" lub "vesa") - najlepiej zapamiętaj, jaka wartość widniała w tym pliku zanim rozgrzebałeś.

1. Spróbuj zainstalować niewolny sterownik za pomocą XFdrake: uruchom program z konsoli, kliknij na nazwę swojej karty graficznej i w nowym oknie kliknij "ok". System podpowie Ci, że istnieje zamknięty sterownik i zapyta, czy chcesz go użyć. Klikasz OK, reboot.
2. Jeśli to nie pomoże:
2.1. Usuwasz stare nośniki: urpmi.removemedia -a
2.2. Instalujesz z tej strony nowe nośniki:
Klikasz w nazwę (Add Official medias, Add PLF medias, Add EduMandriva medias, Add MiB medias), zaznaczasz otwórz za pomocą i klikasz OK. (Czasem trzeba próbować po kilka razy, może zdarzyć się potrzebny restart).
2.3. Aktualizujesz system: urpmi --auto-update
2.4. Usuwasz stare sterowniki:
- Dla każdego pakietu wykazanego przez polecenie rpm -qa | grep fglrx wykonujesz rpm -e (najłatwiej wpisać rpm -e pakiet1 pakiet2 pakiet3...)
2.5. Uruchamiasz XFdrake i instalujesz sterownik tak, jak w punkcie 1. Restart.

Jeśli powyższe nie pomoże, przeglądnij wątek, który załączyłem wyżej, znajdziesz tam kilka innych rozwiązań, które u mnie nie pomogły, lecz u Ciebie mogą pomóc. W ostateczności oczywiście - pytaj na forum. Powodzenia!

How to configure graphic card ATI Mobility Radeon HD4650 for Mandriva 2010

First of all: I don't give any warranty, that tips below will work on your computer, you perform everything on your own risk, blah, blah, blah... Author of this is (mostly) meth29 of polish Mandriva forum.

If anything spoils (e.g. graphic environment doesn't load, system halts/claims an error): boot Mandriva in safe mode, edit (fx. using vi) /etc/X11/xorg.conf, changing the value in "Driver" from "fglrx" into "ati" or "vesa", whatever worked for you (better check previous value before you do any mess).

1. Try to install non-free driver using XFdrake: run if from terminal, click on graphic card's name, system would give you a hint, that there is a non-free driver, and if you would like to install that one - click OK, reboot.
2. If that wouldn't help
2.1. Remove old media: urpmi.removemedia -a
2.2. Install new media from this site:
Click its name (Add Official medias, Add PLF medias, Add EduMandriva medias, Add MiB medias), tick "open using..." and press ok. (You may need to try more that once, maybe even reboot. Try.).
2.3. Update system: urpmi --auto-update
2.4. Remove old drivers
- For each package shown by command rpm -qa | grep fglrx perform rpm -e (best way is to do rpm -e package1 package 2 package3...)
2.5. Run XFdrake and install driver the same way as in "1" above.

If that doesn't work for you, go to Mandriva forum and try to ask. Good luck!

czwartek, 26 listopada 2009
System plików Linuksa - wprowadzenie

1. Wprowadzenie
Zanim zaczniemy hasać po plikach i katalogach, wypada powiedzieć sobie coś o systemie plików w Linuksie, który jest nieco inny, niż w Windows. Pewnie przyzwyczaiłeś się do podziału swojego dysku fizycznego na dyski logiczne (c:, d:, ...), prawda? Cóż, Linuks organizuje wszystkie pliki w nieco inny sposób. Podstawą hierarchii danych nie jest dysk, a katalog, nazywany głównym. Określa się go symbolem "/" i nazywa "root" (ang. korzeń); jest to istotnie korzeń całego drzewa katalogów: każdy katalog istniejący w systemie jest podkatalogiem katalogu głównego. Pojawia się stąd naturalne pytanie: a gdzie w tym wszystkim znajdują się moje dyski/partycje? Odpowiedź (najprostsza) brzmi: figurują gdzieś w systemie, jako osobne katalogi; jeśli chcesz wiedzieć o tym więcej, przeczytaj artykuł "montowanie" (artykuł pojawi się wkrótce).

W katalogu root mieszczą się inne katalogi, w większości odpowiedzialne za poprawne działanie systemu i dołączonych urządzeń - póki co najbardziej powinien Cię interesować katalog o nazwie /home, a dokładniej: /home/user (gdzie "user" to nazwa Twojego użytkownika) - jest to Twój katalog domowy, w którym możesz zamieszczać swoje prywatne dane. Dla własnego dobra powinieneś ograniczyć nieadministracyjne czynności do tego właśnie folderu, ogólnie: do tworzenia plików/katalogów poza swoim katalogiem domowym powinno się mieć dobre wytłumaczenie - jeśli nie masz silnej potrzeby - nie rób tego.

2. Dostęp do danych.
Zauważ, że ścieżka dostępu do danych jest zbudowana nieco inaczej niż ta, do której przywykłeś:
Windows: c:\Moje dokumenty\użytkownik - jest to katalog "użytkownik", znajdujący się w katalogu "moje dokumenty" umieszczonym na dysku c:,
Linuks: /home/user - katalog "user" umieszczony w katalogu "home", znajdującym się w katalogu głównym "/".
Postaraj się jak najszybciej przyzwyczaić do zapisu i hierarchii nowych katalogów, zdecydowanie ułatwi Ci to pracę.

3. Wszystko jest plikiem.
Zacznijmy od prostego pytania: czym różni się katalog od pliku? Oczywista odpowiedź brzmi: katalog jest obiektem, który może zawierać w sobie inne katalogi i pliki, plik może zawierać tylko dane. Z logicznego punktu widzenia ta odpowiedź jest poprawna, Linuks stosuje jednak tu duże uproszczenie: dla niego i katalog, i plik z danymi to dwa rodzaje... pliku. Tak, dokładnie mam to na myśli: Linuks traktuje plik z danymi, katalog, dowiązanie ("skrót"), dysk, urządzenie... jako pliki; każdy w określonym stopniu różni się od innych pod kątem funkcjonalności (np. katalog: grupuje katalogi i pliki; plik z danymi: zawiera dane), ale nadal jest plikiem. Bez sensu? Zastanówmy się: zauważ, że dzięki temu, że wszystkie są w pewien sposób podobne do siebie, system może sprawniej nimi zarządzać, jeśli potrzebuje wykonać operację, która jest niezależna od przeznaczenia pliku (taką operacją jest np. nadawanie uprawnień) - po prostu ją wykonuje, nie tracąc czasu na badanie czy wykonujemy tę operację np. na katalogu czy na dowiązaniu. Upraszcza to również pracę programistom, którzy nie muszą pisać kilku wersji polecenia- wystarczy jedno.

3. Prawa dostępu

Jedną z najczęściej spotykanych właściwości plików są uprawnienia dostępu. Określają one kto ma prawo wykonywać określoną czynność na pliku.

Są trzy podstawowe prawa dostępu:
- prawo do odczytu (r - read),
prawo do zapisu (w - write)
- prawo do wykonania pliku (x - execute).

Dodatkowo, dostęp do pliku mogą mieć osoby z trzech grup:
- właściciel pliku (u - user)
- członek grupy, do której należy właściciel (g - group)
- pozostali użytkownicy (o - others).

Oprócz tego, plik może należeć do jednego z trzech typów:
- plik "zwykły" ("-" - minus)
- katalog ("d" - directory
- dowiązanie ("l" - link).

Zestaw "typ pliku + uprawnienia dla poszczególnych grup" nazywamy atrybutami pliku. Zapisujemy je zwykle w następujacym formacie:

[typ pliku][uprawnienia właściciela][uprawnienia grupy][uprawnienia pozostałych]

Przykładowo, plik może mieć następujace atrybuty: -rwxr-xr--
Jeśli rozgrupujemy je, otrzymamy następujący podział:

[typ] [właściciel] [grupa] [inni]
-       rwx        r-x     r--

Możemy z tego wyczytać, że:
- jest to zwykły plik (znak "-" przy typie)
- właściciel ma prawa do odczytu, zapisu i wykonania (rwx)
- grupa ma prawo odczytu i wykonania (r-x: w tym przypadku minus oznacza brak uprawnienia)
- pozostali mogą plik tylko czytać (r--: czytanie i dwa minusy zamiast "w" i "x").

Nietrudne, prawda? W następnym artykule krótkie wprowadzenie na temat typów plików, o których powyżej już wspomniałem.

środa, 25 listopada 2009
Walka, praca i pisanie

Powoli mija kolejny dzień zmagań. Ostatnio skupiłem się tylko i wyłącznie na konfiguracji karty graficznej, bo ona jest dla mnie kluczowym sprzętem obecnie (warunkiem utrzymania Mandrivy jest skonfigurowanie grafiki - w końcu po to kupowałem mocną kartę). Ponieważ mam mało czasu na zabawę, moja konfiguracja sprowadza sie do krótkiej walki przed pracą, albo późno w nocy. Na razie wynik 0:0, ani ja sie nie podałem, ani karta nie ustąpiła.

Pozytywną wiadomością na pewno jest fakt, że na bieżąco wpadają mi do głowy pomysły na felietony. Problem w tym, że trzeba je spisać, zredagować i zweryfikować - co na pewno swoje zajmie. Na razie rozgrzebałem jeden, dziobię drugi, a w głowie mam prawie kompletne cztery kolejne (w zasadzie jeden, w czterech odcinkach). Wiem na pewno, że kategoria "felietony" nie umrze - w najbliższych dniach można się spodziewać kolejnego odcinka porad dla linuksowej młodzieży i nowego artykułu.

Jeśli już jesteśmy przy temacie młodzieży: sam się zaskakuję, ile nowej (lub starej, ale odświeżonej) wiedzy łapię przy okazji pisania o niby trywialnych sprawach jak system plików czy podstawowe komendy. A myślałby kto, że podstawy to już mam w małym palcu...

wtorek, 24 listopada 2009
Podstawy rozmów z pingwinem - o poleceniach słów kilka

Jesteśmy już krok dalej. Z poprzedniego artykułu dowiedzieliśmy się, czym jest konsola i dlaczego warto z niej korzystać. Kolej na dwa słowa o tym, jak należy wykorzystywać tryb tekstowy. Nie będę się rozwodził na temat wprowadzania poleceń (bo nie ma nad czym: wpisujemy polecenie i potwierdzamy klawiszem enter), skupię się na samych poleceniach

Najprostsza opcja polecenia, to to składające się tylko ze swojej nazwy. Uruchamiamy zatem konsolę (u mnie jest to klik prawym klawiszem na pulpicie i wybranie "Terminal tekstowy") i czekamy na zgłoszenie się znaku zachęty systemu. Jeśli używasz powłoki bash (opiszę niedługo co to takiego), otrzymasz pewien ciąg znaków zakończony znakiem dolara. Na przykład coś takiego:

user@domowy:~$

Spróbujmy zatem wpisać pierwsze polecenie:

user@domowy:~$ groups
disk adm dialout cdrom plugdev lpadmin admin sambashare
user@domowy:~$

Jak widać, polecenie groups spowodowało wyświetlenie wyniku polecenia (w przypadku tego konkretnego polecenia to lista grup, do których należy użytkownik), po czym system ponownie wyświetlił znak gotowości oczekując na kolejne polecenie.
Ten przykład, powiedzmy sobie szczerze, był bardzo prosty. Chodźmy głębiej.

Część poleceń dopuszcza podawanie dodatkowych opcji, które wpływają na sposób wykonania polecenia. Dobrym przykładem będzie polecenie "ls", wyświetlające zawartość bieżącego katalogu.

user@domowy:~$ ls
. .. gry dokumenty

W ten sposób otrzymaliśmy zawartość katalogu... ale czy na pewno? Domyślnie, przy poleceniu "ls" Linuks nie wyświetla plików ukrytych (plik ukryty to taki, którego nazwa zaczyna się od znaku kropki). Wyświetlmy zatem pełną listę katalogów:

user@domowy:~$ ls -a
. .. .zdjecia gry dokumenty

Jak widzisz, na liście pojawił nam się nowy katalog - "zdjęcia" - wystarczyło tylko dodać do polecenia odpowiednią opcję.

Istnieją dwa rodzaje opcji: - opcje krótkie: składające się z jednej litery, podajemy je po znaku "-" (np. ls -a); możemy podać kilka tych opcji po sobie w ramach jednego minusa (np. ls -la jest tym samym co ls -l -a), - opcje długie: składają się z całego wyrazu, podawanego po znaku "--" (np. ls --help).

Robi się coraz ciekawiej, ale to oczywiście nie wszystko. Do polecenia prócz opcji możemy podać parametr. W przeciwieństwie do opcji, parametr użytkownik wielokrotnie jest w stanie wybrać samodzielnie, podczas gdy liczba opcji jest sztywna i zależna od konkretnego polecenia. Weźmy najprostszy przykład z brzegu: stare dobre polecenie ls. Jak sądzisz, co się teraz stanie?

user@domowy:~$ ls /var

Zobaczmy...

user@domowy:~$ ls /var
account cache ftp local lost+found opt run www
adm db iptraf lock mail preserve spool yp
arpwatch empty lib log nis rap tmp

Do polecenia "ls" podaliśmy parametr "/var". Dla komputera znaczyło to "wykonaj polecenie ls na katalogu /var". Innymi słowy - wyświetliliśmy zawartość katalogu innego niż ten, w którym się znajdujemy.

Kolejną ciekawą możliwością jest połączenie (tak, to możliwe!) opcji i parametrów. Możemy bez problemu połączyć obie możliwości z powyższych przykładów i wyrzeźbić takie polecenie:

user@domowy:~$ ls -a /var

Zapewne już wiesz, co się stanie, ale na wszelki wypadek wytłumaczę, rozbijając polecenie na kolejne linie:

ls [wyświetl zawartość]
-a [pokazując również ukryte pliki i katalogi]
/var [dla katalogu /var]

Prawda, że proste? Na szczęście już kończymy. Na sam koniec bardzo ciekawa opcja "&". Wydaj proszę w swojej konsoli polecenie "firefox" (zakładam, że masz zainstalowaną tę przeglądarkę). Uruchomiło się okno przeglądarki... ale zauważ, że konsola została zablokowana - w ramach niej uruchomiłeś proces, który trwa, gdy go zamkniesz, konsola stanie się znów dostępna. Z pomocą przychodzi nam "magiczna" opcja "&" - wpisz proszę "firefox &". Przeglądarka uruchomiła się, ale zauważ, że konsola jest dostępna. Dzieje się to dlatego, że opcja "&" uruchamia proces w tle, nie na pierwszym planie.

Dobrze, starczy nauki, nadchodzi lekcja trzecia, w której pobiegamy nieco po systemie plików.

Mandriva - kroki ku normalności

Powoli, powoli staram się, by mój nowy system zaczął przypominać to, czego oczekuję od komputera. Wymagań nie mam wcale wielkich. Postanowiłem jakoś zebrać do kupy wszystkie problemy i rzeczy do zrobienia, będzie jakoś wygodniej się z tego wszystkiego rozliczać. A więc:

Problemy:
1. Brak sterownika do karty graficznej wykorzystującego w pełni jej możliwości (niewolny sterownik nie działa) [w trakcie]
2. Przy próbie montowania urządzeń otrzymuję isCallerPrivileged() failed [znane obejście (jako root: /etc/init.d/haldaemon restart), sprawdzić, czy pomaga permanentnie].

Do zrobienia:
1. Doinstalować kodeki video.
2. Sprawdzić, czy nie potrzeba kodeków audio.
3. Zainstalować odtwarzacz mp3
4. Zainstalować porządny developerski edytor tekstowy z kolorowaniem składni.

Niewiele tego jest, ale jak znam siebie, zaraz mi się coś przypomni. Będę na bieżąco relacionował... teraz, gdy na to patrzę, to faktycznie jest tego niewiele. I wtedy będę miał już skonfigurowany, nareszcie działający system.

Najbardziej martwię się tą grafiką, mam nadzieję, że uda się wszystko postawić.

poniedziałek, 23 listopada 2009
Mandriva2010 - nareszcie witamy!

Wczoraj nareszcie znalazłem chwilę, by zainstalować Mandrivę. Pierwsze wrażenie po instalacji: lepiej! Mimo że środowisko graficzne to samo co w Ubuntu (Gnome), to system działa dużo przyjemniej. Zdecydowaną poprawę widzę przy wstrzymywaniu systemu - system podnosi się szybciej niż WinXP. Dla porównania, Ubuntu potrzebowało około cztery razy więcej czasu na wybudzenie niż mój służbowy XP. Wydaje mi się też, że system szybciej się ładuje.

Nie zdążyłem przeprowadzić większych testów, ale sprawdziłem już, że Mandriva nie do końca wybudza mi się z hibernacji - pasek dochodzi do końca i czeka. Szczegółowo opisałem to na forum, może ktoś będzie w stanie mi pomóc.

To, o czym już pisałem wcześniej, stało się faktem - Mandarynka nie do końca radzi sobie z moją kartą graficzną (ATI). Próba uruchomienia niewolnego sterownika zakończyła się uroczym błędem i koniecznością ponownej instalacji (nie byłem w stanie sobie inaczej poradzić). Wszystko opisałem oczywiście w (kolejnej) prośbie na forum; dowiedziałem się, że nie trzeba robić ponownej instalacji, wystarczy spod konsoli wyedytować plik /etc/X11/xorg.conf - podmienić "driver" z "fglrx" na "vesa".

W przeciwieństwie do Ubuntu teraz jestem bardziej pozytywnie nastawiony do pracy - i nie chodzi tylko o sam system. W przypadku Ubuntu o pomoc jest, powiedzmy wprost, trudno. Oba najpopularniejsze fora poświęcone tej dystrybucji są wzajemnie skłócone, co na pewno nie wpływa pozytywnie na przepływ informacji, poza tym, mam wrażenie, że na obu ciężko o specjalistów (albo ich wcale nie ma, albo się nie udzielają). O wiele lepsze jest forum Mandrivy, gdzie pomoc udzielana jest bardzo szybko, kompetentnie, i (co dla mnie najważniejsze) na poziomie czystego systemu (konsola, rzadko klikanie!); jest to zdecydowanie najlepsze forum poświęcone jakiejkolwiek dystrybucji Linuksa, na jakie dotąd trafiłem. Niemniej jednak podziękowania jestem winien każdemu, kto poświęcił choć trochę swojego czasu, by mi pomóc - wszystkim Wam - dzięki!

 
1 , 2 , 3