Dla początkujących w Linuksie i tych trochę zaaansowanych. Przemyślenia, wskazówki i porady... a czasem po prostu coś przyjemnego.
piątek, 27 listopada 2009
Radeon HD4650 kontra Mandriva 2010 - górą nasi!

Jeśli chcesz trafić wprost do opisu konfiguracji karty graficznej, kliknij tutaj.
If you're an english speaking person, and you somehow landed on this blog, follow this link to get the solution.

Muszę się przyznać, że wczoraj opadło mnie zwątpienie, gdy po raz kolejny spróbowałem zainstalować sterowniki i po raz kolejny zakończyło się to błędem. Jakby nie patrzeć, komputera potrzebuję na co dzień i nie po to kupowałem mocną kartę graficzną, żeby korzystać ze sterownika, który wykorzystuje (jak się okazało) 6,67% jej możliwości. Zacząłem rozważac powrót do Ubuntu (tam grafika dała się skonfigurować) albo sprawdzenie innych dystrybucji. Gdy jechałem wczoraj do domu, by wprowadzić ostatnie zmiany, jakie mi podpowiedziano, miałem w kieszeni pendrive z instalką openSUSE.

Koniec końców - udało się! Jak? - zaraz opiszę. Wyjątkowo mnie to cieszy, bo ani nie chciało mi się instalować nowej dystrybucji i przechodzić znowu przez wszystko od początku, ani nie chciało mi sie rezygnować z Mandrivy, która ma w sobie coś, co bardzo sobie cenię: świetną społeczność. Opieram się tylko na porównaniu Ubuntu - Mandriva (w przypadku Ubuntu, jak to już pisałem, ciężko o pomoc), ale nie zamierzam dalej szukać; jestem człowiekiem, który znalazłszy coś, co mu odpowiada, nie szuka dalej, by sprawdzić, czy nie ma czegoś innego, co może mu odpowiadać bardziej. Na forum Mandrivy nie zdarzają się wątki (oczywiście w przypadku poprawnego zadania pytania), które zostają bez rozwiązania - nie trafiłem jeszcze na wątek bez odpowiedzi, lub zakonczone zdaniem "To nie będzie działalo, daj sobie spokój". I na tym najbardziej mi zależy: wolę mieć system, który (jak mówią niektórzy) spisuje się nieco gorzej niż inne, ale mieć za to zapewioną uprzejmą i kompetentną pomoc.

Teraz - do dzieła! Krótka opowieść w punktach o tym, jak można skofigurować kartę graficzną ATI Mobility Radeon HD4650 dla Mandrivy 2010.
Tutaj bezpośredni link do wątku, w którym szukaliśmy rozwiązania, autorem jego jest w większości meth29 (jeszcze raz wielkie dzięki!).
Na początek standardowo: nie daję gwarancji, że to zadziała u Ciebie, wykonujesz to na własne ryzyko, bla, bla, bla...
Gdyby coś się zepsuło (wprowadzasz zmiany, system wiesza się przy ładowaniu środowiska graficznego): uruchamiasz Mandrivę w trybie bezpiecznym (safe mode), podmieniasz (np. za pomocą vi) w pliku /etc/X11/xorg.conf wartość Driver "fglrx" na wartość którą miałeś pierwotnie ("ati" lub "vesa") - najlepiej zapamiętaj, jaka wartość widniała w tym pliku zanim rozgrzebałeś.

1. Spróbuj zainstalować niewolny sterownik za pomocą XFdrake: uruchom program z konsoli, kliknij na nazwę swojej karty graficznej i w nowym oknie kliknij "ok". System podpowie Ci, że istnieje zamknięty sterownik i zapyta, czy chcesz go użyć. Klikasz OK, reboot.
2. Jeśli to nie pomoże:
2.1. Usuwasz stare nośniki: urpmi.removemedia -a
2.2. Instalujesz z tej strony nowe nośniki:
Klikasz w nazwę (Add Official medias, Add PLF medias, Add EduMandriva medias, Add MiB medias), zaznaczasz otwórz za pomocą i klikasz OK. (Czasem trzeba próbować po kilka razy, może zdarzyć się potrzebny restart).
2.3. Aktualizujesz system: urpmi --auto-update
2.4. Usuwasz stare sterowniki:
- Dla każdego pakietu wykazanego przez polecenie rpm -qa | grep fglrx wykonujesz rpm -e (najłatwiej wpisać rpm -e pakiet1 pakiet2 pakiet3...)
2.5. Uruchamiasz XFdrake i instalujesz sterownik tak, jak w punkcie 1. Restart.

Jeśli powyższe nie pomoże, przeglądnij wątek, który załączyłem wyżej, znajdziesz tam kilka innych rozwiązań, które u mnie nie pomogły, lecz u Ciebie mogą pomóc. W ostateczności oczywiście - pytaj na forum. Powodzenia!

How to configure graphic card ATI Mobility Radeon HD4650 for Mandriva 2010

First of all: I don't give any warranty, that tips below will work on your computer, you perform everything on your own risk, blah, blah, blah... Author of this is (mostly) meth29 of polish Mandriva forum.

If anything spoils (e.g. graphic environment doesn't load, system halts/claims an error): boot Mandriva in safe mode, edit (fx. using vi) /etc/X11/xorg.conf, changing the value in "Driver" from "fglrx" into "ati" or "vesa", whatever worked for you (better check previous value before you do any mess).

1. Try to install non-free driver using XFdrake: run if from terminal, click on graphic card's name, system would give you a hint, that there is a non-free driver, and if you would like to install that one - click OK, reboot.
2. If that wouldn't help
2.1. Remove old media: urpmi.removemedia -a
2.2. Install new media from this site:
Click its name (Add Official medias, Add PLF medias, Add EduMandriva medias, Add MiB medias), tick "open using..." and press ok. (You may need to try more that once, maybe even reboot. Try.).
2.3. Update system: urpmi --auto-update
2.4. Remove old drivers
- For each package shown by command rpm -qa | grep fglrx perform rpm -e (best way is to do rpm -e package1 package 2 package3...)
2.5. Run XFdrake and install driver the same way as in "1" above.

If that doesn't work for you, go to Mandriva forum and try to ask. Good luck!

czwartek, 26 listopada 2009
System plików Linuksa - wprowadzenie

1. Wprowadzenie
Zanim zaczniemy hasać po plikach i katalogach, wypada powiedzieć sobie coś o systemie plików w Linuksie, który jest nieco inny, niż w Windows. Pewnie przyzwyczaiłeś się do podziału swojego dysku fizycznego na dyski logiczne (c:, d:, ...), prawda? Cóż, Linuks organizuje wszystkie pliki w nieco inny sposób. Podstawą hierarchii danych nie jest dysk, a katalog, nazywany głównym. Określa się go symbolem "/" i nazywa "root" (ang. korzeń); jest to istotnie korzeń całego drzewa katalogów: każdy katalog istniejący w systemie jest podkatalogiem katalogu głównego. Pojawia się stąd naturalne pytanie: a gdzie w tym wszystkim znajdują się moje dyski/partycje? Odpowiedź (najprostsza) brzmi: figurują gdzieś w systemie, jako osobne katalogi; jeśli chcesz wiedzieć o tym więcej, przeczytaj artykuł "montowanie" (artykuł pojawi się wkrótce).

W katalogu root mieszczą się inne katalogi, w większości odpowiedzialne za poprawne działanie systemu i dołączonych urządzeń - póki co najbardziej powinien Cię interesować katalog o nazwie /home, a dokładniej: /home/user (gdzie "user" to nazwa Twojego użytkownika) - jest to Twój katalog domowy, w którym możesz zamieszczać swoje prywatne dane. Dla własnego dobra powinieneś ograniczyć nieadministracyjne czynności do tego właśnie folderu, ogólnie: do tworzenia plików/katalogów poza swoim katalogiem domowym powinno się mieć dobre wytłumaczenie - jeśli nie masz silnej potrzeby - nie rób tego.

2. Dostęp do danych.
Zauważ, że ścieżka dostępu do danych jest zbudowana nieco inaczej niż ta, do której przywykłeś:
Windows: c:\Moje dokumenty\użytkownik - jest to katalog "użytkownik", znajdujący się w katalogu "moje dokumenty" umieszczonym na dysku c:,
Linuks: /home/user - katalog "user" umieszczony w katalogu "home", znajdującym się w katalogu głównym "/".
Postaraj się jak najszybciej przyzwyczaić do zapisu i hierarchii nowych katalogów, zdecydowanie ułatwi Ci to pracę.

3. Wszystko jest plikiem.
Zacznijmy od prostego pytania: czym różni się katalog od pliku? Oczywista odpowiedź brzmi: katalog jest obiektem, który może zawierać w sobie inne katalogi i pliki, plik może zawierać tylko dane. Z logicznego punktu widzenia ta odpowiedź jest poprawna, Linuks stosuje jednak tu duże uproszczenie: dla niego i katalog, i plik z danymi to dwa rodzaje... pliku. Tak, dokładnie mam to na myśli: Linuks traktuje plik z danymi, katalog, dowiązanie ("skrót"), dysk, urządzenie... jako pliki; każdy w określonym stopniu różni się od innych pod kątem funkcjonalności (np. katalog: grupuje katalogi i pliki; plik z danymi: zawiera dane), ale nadal jest plikiem. Bez sensu? Zastanówmy się: zauważ, że dzięki temu, że wszystkie są w pewien sposób podobne do siebie, system może sprawniej nimi zarządzać, jeśli potrzebuje wykonać operację, która jest niezależna od przeznaczenia pliku (taką operacją jest np. nadawanie uprawnień) - po prostu ją wykonuje, nie tracąc czasu na badanie czy wykonujemy tę operację np. na katalogu czy na dowiązaniu. Upraszcza to również pracę programistom, którzy nie muszą pisać kilku wersji polecenia- wystarczy jedno.

3. Prawa dostępu

Jedną z najczęściej spotykanych właściwości plików są uprawnienia dostępu. Określają one kto ma prawo wykonywać określoną czynność na pliku.

Są trzy podstawowe prawa dostępu:
- prawo do odczytu (r - read),
prawo do zapisu (w - write)
- prawo do wykonania pliku (x - execute).

Dodatkowo, dostęp do pliku mogą mieć osoby z trzech grup:
- właściciel pliku (u - user)
- członek grupy, do której należy właściciel (g - group)
- pozostali użytkownicy (o - others).

Oprócz tego, plik może należeć do jednego z trzech typów:
- plik "zwykły" ("-" - minus)
- katalog ("d" - directory
- dowiązanie ("l" - link).

Zestaw "typ pliku + uprawnienia dla poszczególnych grup" nazywamy atrybutami pliku. Zapisujemy je zwykle w następujacym formacie:

[typ pliku][uprawnienia właściciela][uprawnienia grupy][uprawnienia pozostałych]

Przykładowo, plik może mieć następujace atrybuty: -rwxr-xr--
Jeśli rozgrupujemy je, otrzymamy następujący podział:

[typ] [właściciel] [grupa] [inni]
-       rwx        r-x     r--

Możemy z tego wyczytać, że:
- jest to zwykły plik (znak "-" przy typie)
- właściciel ma prawa do odczytu, zapisu i wykonania (rwx)
- grupa ma prawo odczytu i wykonania (r-x: w tym przypadku minus oznacza brak uprawnienia)
- pozostali mogą plik tylko czytać (r--: czytanie i dwa minusy zamiast "w" i "x").

Nietrudne, prawda? W następnym artykule krótkie wprowadzenie na temat typów plików, o których powyżej już wspomniałem.

środa, 25 listopada 2009
Walka, praca i pisanie

Powoli mija kolejny dzień zmagań. Ostatnio skupiłem się tylko i wyłącznie na konfiguracji karty graficznej, bo ona jest dla mnie kluczowym sprzętem obecnie (warunkiem utrzymania Mandrivy jest skonfigurowanie grafiki - w końcu po to kupowałem mocną kartę). Ponieważ mam mało czasu na zabawę, moja konfiguracja sprowadza sie do krótkiej walki przed pracą, albo późno w nocy. Na razie wynik 0:0, ani ja sie nie podałem, ani karta nie ustąpiła.

Pozytywną wiadomością na pewno jest fakt, że na bieżąco wpadają mi do głowy pomysły na felietony. Problem w tym, że trzeba je spisać, zredagować i zweryfikować - co na pewno swoje zajmie. Na razie rozgrzebałem jeden, dziobię drugi, a w głowie mam prawie kompletne cztery kolejne (w zasadzie jeden, w czterech odcinkach). Wiem na pewno, że kategoria "felietony" nie umrze - w najbliższych dniach można się spodziewać kolejnego odcinka porad dla linuksowej młodzieży i nowego artykułu.

Jeśli już jesteśmy przy temacie młodzieży: sam się zaskakuję, ile nowej (lub starej, ale odświeżonej) wiedzy łapię przy okazji pisania o niby trywialnych sprawach jak system plików czy podstawowe komendy. A myślałby kto, że podstawy to już mam w małym palcu...

wtorek, 24 listopada 2009
Podstawy rozmów z pingwinem - o poleceniach słów kilka

Jesteśmy już krok dalej. Z poprzedniego artykułu dowiedzieliśmy się, czym jest konsola i dlaczego warto z niej korzystać. Kolej na dwa słowa o tym, jak należy wykorzystywać tryb tekstowy. Nie będę się rozwodził na temat wprowadzania poleceń (bo nie ma nad czym: wpisujemy polecenie i potwierdzamy klawiszem enter), skupię się na samych poleceniach

Najprostsza opcja polecenia, to to składające się tylko ze swojej nazwy. Uruchamiamy zatem konsolę (u mnie jest to klik prawym klawiszem na pulpicie i wybranie "Terminal tekstowy") i czekamy na zgłoszenie się znaku zachęty systemu. Jeśli używasz powłoki bash (opiszę niedługo co to takiego), otrzymasz pewien ciąg znaków zakończony znakiem dolara. Na przykład coś takiego:

user@domowy:~$

Spróbujmy zatem wpisać pierwsze polecenie:

user@domowy:~$ groups
disk adm dialout cdrom plugdev lpadmin admin sambashare
user@domowy:~$

Jak widać, polecenie groups spowodowało wyświetlenie wyniku polecenia (w przypadku tego konkretnego polecenia to lista grup, do których należy użytkownik), po czym system ponownie wyświetlił znak gotowości oczekując na kolejne polecenie.
Ten przykład, powiedzmy sobie szczerze, był bardzo prosty. Chodźmy głębiej.

Część poleceń dopuszcza podawanie dodatkowych opcji, które wpływają na sposób wykonania polecenia. Dobrym przykładem będzie polecenie "ls", wyświetlające zawartość bieżącego katalogu.

user@domowy:~$ ls
. .. gry dokumenty

W ten sposób otrzymaliśmy zawartość katalogu... ale czy na pewno? Domyślnie, przy poleceniu "ls" Linuks nie wyświetla plików ukrytych (plik ukryty to taki, którego nazwa zaczyna się od znaku kropki). Wyświetlmy zatem pełną listę katalogów:

user@domowy:~$ ls -a
. .. .zdjecia gry dokumenty

Jak widzisz, na liście pojawił nam się nowy katalog - "zdjęcia" - wystarczyło tylko dodać do polecenia odpowiednią opcję.

Istnieją dwa rodzaje opcji: - opcje krótkie: składające się z jednej litery, podajemy je po znaku "-" (np. ls -a); możemy podać kilka tych opcji po sobie w ramach jednego minusa (np. ls -la jest tym samym co ls -l -a), - opcje długie: składają się z całego wyrazu, podawanego po znaku "--" (np. ls --help).

Robi się coraz ciekawiej, ale to oczywiście nie wszystko. Do polecenia prócz opcji możemy podać parametr. W przeciwieństwie do opcji, parametr użytkownik wielokrotnie jest w stanie wybrać samodzielnie, podczas gdy liczba opcji jest sztywna i zależna od konkretnego polecenia. Weźmy najprostszy przykład z brzegu: stare dobre polecenie ls. Jak sądzisz, co się teraz stanie?

user@domowy:~$ ls /var

Zobaczmy...

user@domowy:~$ ls /var
account cache ftp local lost+found opt run www
adm db iptraf lock mail preserve spool yp
arpwatch empty lib log nis rap tmp

Do polecenia "ls" podaliśmy parametr "/var". Dla komputera znaczyło to "wykonaj polecenie ls na katalogu /var". Innymi słowy - wyświetliliśmy zawartość katalogu innego niż ten, w którym się znajdujemy.

Kolejną ciekawą możliwością jest połączenie (tak, to możliwe!) opcji i parametrów. Możemy bez problemu połączyć obie możliwości z powyższych przykładów i wyrzeźbić takie polecenie:

user@domowy:~$ ls -a /var

Zapewne już wiesz, co się stanie, ale na wszelki wypadek wytłumaczę, rozbijając polecenie na kolejne linie:

ls [wyświetl zawartość]
-a [pokazując również ukryte pliki i katalogi]
/var [dla katalogu /var]

Prawda, że proste? Na szczęście już kończymy. Na sam koniec bardzo ciekawa opcja "&". Wydaj proszę w swojej konsoli polecenie "firefox" (zakładam, że masz zainstalowaną tę przeglądarkę). Uruchomiło się okno przeglądarki... ale zauważ, że konsola została zablokowana - w ramach niej uruchomiłeś proces, który trwa, gdy go zamkniesz, konsola stanie się znów dostępna. Z pomocą przychodzi nam "magiczna" opcja "&" - wpisz proszę "firefox &". Przeglądarka uruchomiła się, ale zauważ, że konsola jest dostępna. Dzieje się to dlatego, że opcja "&" uruchamia proces w tle, nie na pierwszym planie.

Dobrze, starczy nauki, nadchodzi lekcja trzecia, w której pobiegamy nieco po systemie plików.

Mandriva - kroki ku normalności

Powoli, powoli staram się, by mój nowy system zaczął przypominać to, czego oczekuję od komputera. Wymagań nie mam wcale wielkich. Postanowiłem jakoś zebrać do kupy wszystkie problemy i rzeczy do zrobienia, będzie jakoś wygodniej się z tego wszystkiego rozliczać. A więc:

Problemy:
1. Brak sterownika do karty graficznej wykorzystującego w pełni jej możliwości (niewolny sterownik nie działa) [w trakcie]
2. Przy próbie montowania urządzeń otrzymuję isCallerPrivileged() failed [znane obejście (jako root: /etc/init.d/haldaemon restart), sprawdzić, czy pomaga permanentnie].

Do zrobienia:
1. Doinstalować kodeki video.
2. Sprawdzić, czy nie potrzeba kodeków audio.
3. Zainstalować odtwarzacz mp3
4. Zainstalować porządny developerski edytor tekstowy z kolorowaniem składni.

Niewiele tego jest, ale jak znam siebie, zaraz mi się coś przypomni. Będę na bieżąco relacionował... teraz, gdy na to patrzę, to faktycznie jest tego niewiele. I wtedy będę miał już skonfigurowany, nareszcie działający system.

Najbardziej martwię się tą grafiką, mam nadzieję, że uda się wszystko postawić.

poniedziałek, 23 listopada 2009
Mandriva2010 - nareszcie witamy!

Wczoraj nareszcie znalazłem chwilę, by zainstalować Mandrivę. Pierwsze wrażenie po instalacji: lepiej! Mimo że środowisko graficzne to samo co w Ubuntu (Gnome), to system działa dużo przyjemniej. Zdecydowaną poprawę widzę przy wstrzymywaniu systemu - system podnosi się szybciej niż WinXP. Dla porównania, Ubuntu potrzebowało około cztery razy więcej czasu na wybudzenie niż mój służbowy XP. Wydaje mi się też, że system szybciej się ładuje.

Nie zdążyłem przeprowadzić większych testów, ale sprawdziłem już, że Mandriva nie do końca wybudza mi się z hibernacji - pasek dochodzi do końca i czeka. Szczegółowo opisałem to na forum, może ktoś będzie w stanie mi pomóc.

To, o czym już pisałem wcześniej, stało się faktem - Mandarynka nie do końca radzi sobie z moją kartą graficzną (ATI). Próba uruchomienia niewolnego sterownika zakończyła się uroczym błędem i koniecznością ponownej instalacji (nie byłem w stanie sobie inaczej poradzić). Wszystko opisałem oczywiście w (kolejnej) prośbie na forum; dowiedziałem się, że nie trzeba robić ponownej instalacji, wystarczy spod konsoli wyedytować plik /etc/X11/xorg.conf - podmienić "driver" z "fglrx" na "vesa".

W przeciwieństwie do Ubuntu teraz jestem bardziej pozytywnie nastawiony do pracy - i nie chodzi tylko o sam system. W przypadku Ubuntu o pomoc jest, powiedzmy wprost, trudno. Oba najpopularniejsze fora poświęcone tej dystrybucji są wzajemnie skłócone, co na pewno nie wpływa pozytywnie na przepływ informacji, poza tym, mam wrażenie, że na obu ciężko o specjalistów (albo ich wcale nie ma, albo się nie udzielają). O wiele lepsze jest forum Mandrivy, gdzie pomoc udzielana jest bardzo szybko, kompetentnie, i (co dla mnie najważniejsze) na poziomie czystego systemu (konsola, rzadko klikanie!); jest to zdecydowanie najlepsze forum poświęcone jakiejkolwiek dystrybucji Linuksa, na jakie dotąd trafiłem. Niemniej jednak podziękowania jestem winien każdemu, kto poświęcił choć trochę swojego czasu, by mi pomóc - wszystkim Wam - dzięki!

piątek, 20 listopada 2009
Grub kontra recovery - odzyskiwanie GRUBA, gdy nadzieje już stracone...

Tuż po tym, gdy kupiłem nowy komputer, zainstalowałem na nim linuksa. Naturalna kolej rzeczy wskazywała, że w koncu trzeba będzie zalogować się pod Vistę - GRUB miał jednak dwie pozycje oznaczone identycznie, jako Vista. Wybrałem jedną z nich, pojawiło się nieznane mi okno logowania... bach, zalogowałem się na partycję odzyskiwania systemu. Monitor zaprosił mnie do przeprowadzenia procedury odzyskiwania, ja grzecznie podziękowałem, wyłączając okno (krzyżykiem, nie było innej opcji), załadowałem komputer jeszcze raz. Pojawia się "GRUB loading..." i restart. Nieskończona pętla. Prawdopodobnie system odzyskiwania częściowo wyczyścił sektor MBR, usunął tablicę z systemami, nie usunął samego GRUBa. Trzeba to jakoś naprawić, odzyskać GRUB. Tylko jak?

Kliknij tu, jeśli chcesz przejść bezpośrednio do rozwiązania problemu.

Załóżmy, żeby było zabawniej, że odzyskanie GRUBa (ogólnie: dostępności komputera) możemy zrobić tylko w pełni legalnymi metodami.

Zaczynamy od Windowsa. Mamy dwie możliwości: użytkownik ma płytę z systemem, albo jej nie ma.

W przypadku, gdy użytkownik nie ma płyty (np. ja - mam system kupiony z komputerem), jesteśmy w lesie. Pozostaje tylko wizyta serwisowa i naprawy w ramach gwarancji, do tego: ciekawe, czy serwis zrobi to w ramach gwarancji, czy każe za to dodatkowo płacić (w końcu to jest problem, który spowodowała ingerencja użytkownika w sektor MBR!). Podsumowanie: kilka dni i być może kilka złotych straty.

Gdy użytkownik ma płytę, jest już trochę łatwiej: XP miał takie cudo jak "Konsola odzyskiwania", pewnie Vista też ma coś takiego. Jedynym minusem tej sytuacji jest wyprawa do kafejki internetowej (skądś trzeba wziąć wiedzę o tym, co w tej konsoli wpisać). Podsumowanie: godzina - dwie straty.

Zobaczmy jak sytuacja wygląda zatem z drugiej strony barykady: Linuks. Sytuacja jest tu prosta: używamy LIVE CD! Ta wspaniała funkcjonalność pozwala odpalić nam system operacyjny z płyty, mamy ponadto dostęp do wszystkich dysków i oczywiście internetu. Jeśli nie mamy takiej płytki, możemy pożyczyć od kolegi (z Windows nie możemy tak zrobić - umawialiśmy się na legalność). Podsumowanie: 5 minut ładowania systemu + 15 minut pracy przy sprawnym przeszukiwaniu Google.

Live CD to kolejny powód, dla którego warto używać Linuksa. Jeśli mam zrobioną kopię systemu na dysku zewnętrznym, w przypadku problemów mogę za pomocą Live CD skopiować pliki do systemu i powrócić do stabilnego działania.

Dobrze, czas teraz na opis przywracania GRUBa. Pożyczyłem go z forum Ubuntu, przy czym opisów tego jest sporo na rozmaitych forach. Na pewno działa pod Ubuntu, ale zdaje mi się, że winien działać pod każdym systemem.

W konsoli wpisujemy:
sudo mkdir /mnt/root
sudo mount -t extK /dev/hdaX /mnt/root

(hdX to partycja, na której zainstalowany jest Linuks, jeśli pierwszego instalowałeś Windowsa, pewnie będzie to hd2, jeśli instalowałeś linuksa na osobnym dysku, nie partycji, to pewnie będzie to hdb1, extK - wpisujemy system plików jakiego używamy: ext2, ext3 czy ext4)
Atakujemy dalej:
sudo mount -t proc none /mnt/root/proc
sudo mount -o bind /dev /mnt/root/dev
sudo chroot /mnt/root /bin/bash
sudo grub

Czekamy, aż grub przywita nas znakiem zachęty ">" i wpisujemy:
find /boot/grub/stage1
Otrzymamy informację o miejscu, w którym jest/powinien być zainstalowany. Będzie ona w formacie (hd0,1). Przepisujemy znalezioną wartość do obu poniższych komend.
root (hd0,1)
setup (hd0)

Na koniec żegnamy się z grubem:
quit

I koniec, można sprawdzić, czy działa!

czwartek, 19 listopada 2009
Blipnę? Zaćwierkam? - A nie, dziękuję.

O BLIPie ostatnio słyszę nieco mniej; więcej o Twitterze. Serwisy te pojawiają się przy okazji rozmaitych artykułów, na które mam okazję trafić. Przy przeglądaniu kościakowego bloga trafiłem na artykuł wprowadzający do "blipowania" (swoją drogą "ćwierkanie" ciekawiej dla mnie brzmi).

Mimo że nie spędziłem zbyt wiele czasu na wymienionych serwisach, mikroblogowanie dotknęło mnie i zdążyło już zrazić: na odwiedzanych przeze mnie sporadycznie serwisach grono.net i facebook.com jest możliwość umieszenia krótkiej informacji, dzięki której jestem w stanie wzbogacić się o fascynujące informacje o tym, gdzie moi znajomi spędzili weekend, kto co jadł na śniadanie i kto ma dziś zły humor.

Konsola - wstęp, czyli dlaczego warto

Kategorię, w której zamierzam tworzyć artykuły przeznaczone dla osób zaczynających swoją przygodę z Linuksem, rozpocznę od przybliżenia podstaw Tego, Co Odstrasza Początkujących - trybu tekstowego, który potocznie nazywać będę konsolą.

Na forach zdarzają się wpisy osób, które albo nie chcą/nie umieją używac konsoli, albo bardzo słabo sobie z tym radzą. Cóż, należy to powiedzieć wprost: można używać Linuksa nigdy nie dotykając konsoli, ale (biorąc pod uwagę fakt, że opanowanie absolutnych podstaw jest nietrudne) jest to odbieranie sobie możliwości sprawnego zarządzania systemem i identyfikacji potencjalnych błędów.

Czym zatem jest konsola? Mówiąc najprościej (i, umówmy się, zwyklemu użytkownikowi taka definicja wystarczy), jest to tekstowy tryb pracy w systemie operacyjnym. Przekazujemy polecenia wpisując komendy z klawiatury i w określony sposób (ekran, głośniki, drukarka...) odbieramy wynik. Więcej wiedzieć nie potrzeba - ale oczywiście można, pewnie docelowo popełnię jakiś tekst dla bardziej zainteresowanych tematem.

Dlaczego warto jej używać?

1. To potężne narzędzie
Dla człowieka nawykłego do wyskakujących z każdej strony mrugających obrazów, ikonek i całej funkcjonalności związanych z tradycyjnymi środowiskami graficznymi, konsola może wyglądać jak relikt; w rzeczywistości jednak konsola jest bardziej potężnym narzędziem niż środowisko graficzne: z konsoli jesteśmy w stanie zrobić wszystko, ze środowiska graficznego - tylko to, do czego graficzny interfejs (okienko albo inne cudo) przygotował nam programista. Dotyczy to zarówno administracji systemem, jak i poszukiwania źródeł napotkanych błędów.

2. Jest szybsza niż myszka
Brzmi dziwnie, ale to prawda. Dla osób, które potrafią pisać szybko na klawiaturze, jest to oczywiste - wiele rzeczy można o wiele szybciej wypisać niż wyklikać. Dobrze umiejscowiony skrót klawiszowy odpowiadający za uruchomienie konsoli może tylko sprawę przyspieszyć. Niemniej jednak, osoby piszące nieco wolniej, również będą w stanie efektywnie (i wielokrotnie szybciej niż klikając) używać klawiatury.
Dodatkowo (dzięki, ramarren!), w przypadku, gdy szukając określonych danych musimy posiłkować się pomocą innych (np. przez forum), konsola zyskuje dodatkowy, ogromny plus: łatwiej jest napisać komuś konkretne polecenie, niż rozpisywać się o tym, jak doklikać się do jakiegoś parametru i jak go potem zmienić. Działa to też w drugą stronę: wklejenie gotowego polecenia i klepnięcie "enter" jest dużo szybsze niż "doklikiwanie" się do czegoś przy jednoczesnym zczytywaniu kolejnych kroków z forum.

3. Jest przyjemną alternatywą
Powiem szczerze, że mnie praca w konsoli bardzo uspokaja - i zapewne nie tylko mnie; wiadome jest, że spokojne, jednostajne tło, z którego nie wyskakują powiadomienia i inne błyszczące obrazki, bardziej sprzyja spokojnej, przyjemnej pracy. Wielokrotnie warto zrezygnować z wygody i potrzebny plik czy stronę internetową (sic!) przeglądnąć właśnie w trybie tekstowym. Bez graficznego edytora czy tradycyjnej przeglądarki.

W następnej części pojawią się podstawy poruszania się w trybie tekstowym, tymczasem, podsumowując niniejszy artykuł, powtórzę: w Linuksie można pracować bez konsoli, jednak znajomość (choćby podstaw!) zwróci się szybciej, niż można przypuścić.

środa, 18 listopada 2009
Pożegnanie z Ubuntu - ostateczna gotowość

Pomysł podany kilka notek wcześniej nie zadziałał, wręcz przeciwnie - było jeszcze gorzej.

Na szczęście specjalista (dzięki, meth29) z forum Mandrivy pomógł mi odnaleźć właściwe rozwiązanie:
1. Przy ekranie wyboru sposobu ładowania wciskamy F4.
2. Wybieramy "Default"
3. Przechodzimy strzałką w górę na "Boot Mandriva Linux 2010"
4. W polu "Boot options" wpisujemy: xdriver=free

Problem podobno leży po stronie firmowego sterownika kart ATI; gdy przełączymy się na darmowy sterownik, wszystko działa.

Teraz czas na instalację. Ściągam właśnie wersję polską, z Gnome (wcześniej miałem angielską z KDE).

 
1 , 2